Przy porannej kawie

Przy porannej kawie – jak napisać wiersz z tytułów swoich wierszy

Tak, to pytanie nieraz spędzało mi sen z powiek. Szczególnie wtedy, gdy zbliżał się czas kolejnej odsłony wieczorów poetyckich i zostałam na nie zaproszona. Czułam wtedy presję terminu. Staram się, by na każdym takim spotkaniu pojawiały się nowe teksty. Lecz jak je napisać, kiedy akurat wena wzięła miotłę między nogi i lata nie wiadomo gdzie.

Znalazł się jednak na to sposób, kiedy całkiem przypadkowo wróciłam do jednego ze swoich wierszy i zatrzymałam się na jego tytule. Bezwiednie zaczęłam pisanie zupełnie innego tekstu niż był ten „stary” wiersz. Wtedy pomyślałam sobie, dlaczego nie wypróbować tego sposobu biorąc kilka tytułów i wypełnić je treścią. Tak powstał pierwszy taki szkic.

czasem z przymrużeniem oka
oswajam dotykiem zachód
szmaragdem oczu kamieni
chowam przed mocnym światłem

by nie zblakły

zarysy kontynentów pozornie
w tym samym ciągle miejscu
zapomniane ogrody zarosły
nie nadają się na oazę

zakurzone portrety

z niebieskimi aniołami
przełamią w dłoni biel
pytań bez odpowiedzi
zawieszone nad głową

zagrają na siódmej strunie

Oczywiście pozostał szkicem, ale kto wie może coś w nim jeszcze pogrzebię i powstanie normalny wiersz.

Jak widać na tym przykładzie nie jest to takie trudne a jednak czasami mogą pojawić się małe zasadzki. Kiedy czytam teraz ten szkic, to widzę w nim brak przewodniej myśli tekstu, która gdzieś tam tkwi. Dlatego takie wiersze nazywam szkicami. To wstępny zarys, który trzeba w niektórych miejscach wyostrzyć a w niektórych momentach wyciszyć by wydobyć to co jest najważniejsze. To jak się okazuje wcale nie jest takie oczywiste.

Czasami łapię się na tym, że zbyt często chcę w jednym wierszu zamieścić kilka istotnych dla mnie kwestii, ale uczę się ciąć i na przykład z trzech takich tematów tworzę trzy różne obrazy w trzech wierszach.

Teraz spróbuję napisać nowy szkic z ostatnio napisanych wierszy. Do tego wykorzystam nie tylko tytuły ale również wersy które w szczególny sposób wpadły mi w oczy.

jesienią jest więcej czasu
na zatrzymania
z pytaniami bez odpowiedzi
dlaczego w tym przypadku
zrobiłam tak a nie inaczej

patrzyłam z prawej strony
na drugi koniec mostu
sylwetka zmalała do kropki
której uporczywie się trzymam

odczytuję od nowa
pozostawione znaki
i te których nie ma
pomiędzy liniami
coraz dłuższych wieczorów
z rozrastającą się siatką
pęknięć na skórze

wbrew temu odczuwam
taki sam głód
jak na początku

Do tego szkicu wykorzystałam swoje wiersze: „przyglądam się rysom”, „jesienią jest więcej czasu”, „głód wciąż rośnie” i „w zatrzymaniach”

Nie napiszę jaka była moja myśl przewodnia. To pozostawiam już Wam jako czytelnikom do Waszego indywidualnego odbioru. Nie jest bowiem najważniejsze to, co ja jako autorka miałam na myśli, ale co Wy odnajdziecie w tym szkicu dla siebie.

Mam nadzieję, że tym artykułem rozwiałam niektóre wątpliwości, kiedy przydarza nam się brak weny. Nie można wtedy wyrywać sobie włosów z głowy a otworzyć warsztat pisarki, rozłożyć narzędzia jak nasze starsze wiersze i zacząć rzeźbić w nowym kawałku bezsłowia.

Tego Wam i sobie życzę.

Visited 1 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *