Słowo o poezji

Poprawiam wiersze ponieważ szanuję czytelnika

work flow

Poprawiam wiersze

Dlaczego poprawiam wiersze? Może komuś to wydawać się całkowicie zbędne, bo przecież wystarczy przelać na kartkę to, co w nas siedzi i rozsadza od środka. Można przecież podzielić się tym od ręki z czytelnikami, by od razu przeczytać, że ktoś się z nami identyfikuje, a raczej z peelem, ponieważ niekoniecznie muszą to być autentyczne przeżycia autora wiersza. Zawsze jednak odbiór emocjonalny wiersza staje się tym co jest najważniejsze dla twórcy. Nie jest to oczywiście złym podejściem, bo to bardzo miłe uczucie, kiedy dowiadujemy się na przykład z komentarzy – „tak, to jest tak bliskie mojemu sercu, że mogę się pod tym podpisać”.

Przyznaję się, że i ja tak nieraz mam.  Nie zdarza się to często, ale zdarza się. Piszę czasami w dużych emocjach, ale taki tekst zostawiam by „dojrzał”. Tak mam. Nie poddaję go od razu zdaniu czytelnika, bo czasem może się zdarzyć, że nie oczekuję takich odpowiedzi na podaną w wierszu treść. Nie da się wtedy tego cofnąć, chyba że wiersz usuniemy, ale to tym bardziej świadczy o naszym szacunku dla czytelnika. Żeby nie zdarzały się takie sytuacje warto wtedy taki tekst na chwilę (dłuższą lub krótszą) odłożyć, dać mu czas, by powrócić i przyjrzeć mu się jeszcze raz i kolejny i kolejny.

Warto poświęcić czas na korektę

Kiedy czytam któryś raz swój wiersz, w różnym odstępie czasu, dostrzegam w nim różne rzeczy. Czasami to , że za bardzo się w nim rozgadałam, więc zaczynam ciąć. Wyrzucam słowa, bez których wiersz się po prostu obejdzie, a nie straci na swoim przekazie.

Czasem szukam zamienników (synonimów) na słowa, które są bardzo eksploatowane w poetyce. Zamieniam, przyglądam się i znów zostawiam w takim nowym stanie. Niech znów troszkę dojrzeje.

Kiedy wracam po raz kolejny szukam jeszcze „zgrzytów” w wierszu. Jeżeli takowych nie ma(według mnie oczywiście) to wtedy taki wiersz wychodzi na zewnątrz.

Jeżeli są jednak, to praca zaczyna się od początku.

Konstrukcja wiersza

Kiedyś zupełnie się nad tym nie zastanawiałam. Z czasem jednak zaczęłam dostrzegać jak buduję swoje wersy, jak je układam, jaką mają długość. Doskonale można to wychwycić kiedy czytam swoje wiersze na głos. Dlatego bardzo polecam tę technikę.

Bardzo lubię (może źle) stosować przerzutnie i to takie kiedy przechodzę z jednej strofy do drugiej. Przykładem może być fragment wiersza „jeszcze zaczekam na wiatr” z tomiku „zanim wzejdzie słońce”:

/jeszcze zaczekam na wiatr

który przyjdzie znikąd

albo tego znanego miejsca

na pierwszy rzut oka/

///

/w bursztynie mała ważka

zatrzymana w ostatnim locie

przywróci pamięć

do początku ciszy

bez żadnych poszumów/

Czasami zdarza się także przy przechodzeniu z jednego wersu do drugiego. Zaznaczyłam ją w tym samy wierszu na niebiesko.

Każdy piszący ma swoje własne sposoby na wiersz.  Kiedy piszemy rymowane, obowiązuje nas pełna dyscyplina. Tak samo jak konkretne gatunki jak sonet, vilanella czy inne.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że trzeba znaleźć swoją własną drogę, która prowadzi do powstania wiersza. Wiersza który przemówi do czytelnika. Przemówi i sprawi, że będzie do Ciebie powracał.

Tego życzę wszystkim piszącym, tym którzy zaczynają swoją przygodę i tym, którzy kroczą już nią od jakiegoś czasu.

Visited 1 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *