Moje wiersze

poezja

pojawia się znikąd
z najbardziej intymnych przeżyć
jak złodziejka wykrada słowa
zaczepione na granicy warg
zanim przejdą w szept

zdumienia na kolejny świt
z pierwszym promieniem słońca
dotyka bieli chmur
opiera się o stół
z parującą filiżanką kawy
na dzień dobry
bezczelnie zagląda w oczy
pierwsza do posmakowania
chwili z potrzebą zapisania

zanim wzruszy się wiatr
i porwie słowa
których nie zdążę odcisnąć
granatowym atramentem
na skrawku białej serwetki

Fotografia z Pixabay

Visited 1 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *