Słowo o poezji

Jak pisać wiersze – tematy codzienności(2)

Temat na dobry wiersz

Na początku mojej przygody z pisaniem myślałam (jakie to było naiwne), że wiersz musi być o czymś wielkim. Czymś, czego nawet nie umiałam nazwać. W miarę upływu czasu to idealne wyobrażenie o wierszu coraz bardziej zbliżało się do ziemi, do normalności, do codzienności. Do wielkich przeżyć, które można opisać normalnie, bez zbędnych słownych ozdobników. Takie bowiem są najbardziej autentyczne.

Nie szafuj wzniosłymi pojęciami (miłość, życie, śmierć itp.). Zajmij się codziennością

Rilke odradzał młodym poetom tematy zbyt ogólne i obiegowe, bo te są najtrudniejsze i wymagają dużej pisarskiej dojrzałości. Zalecał pisać o tym, co się widzi koło siebie, czym się żyje na co dzień, co się zgubiło, co się znalazło. Do wierszy wprowadzać radził rzeczy, które nas otaczają, obrazy ze snów, przedmioty wspominane. „Jeśli codzienność wydaje ci się zbyt uboga – pisał – nie wiń jej o to: wiń samego siebie, że nie dość jesteś poetą, aby dostrzec jej bogactwo”.

Najczęstszym tematem wierszy jest miłość i śmierć. Miłość odmieniana przez wszystkie przypadki i znaczenia. Miłość spełniona, nieszczęśliwa. Ta pierwsza i ta ostatnia.  Tak samo jest ze śmiercią, dotyka nas bardzo mocno, rodzi smutek, żal. To wszystko jest życiem, czy tego chcemy czy nie.

Problem polega na tym jak napisać o tych naszych emocjach. By nawet nie używać za często w wierszu słów kluczowych, ale tak napisać, by było wiadomo o co chodzi w wierszu.

Zarówno, kiedy chodzi o miłość czy śmierć.

Spróbuję to pokazać na przykładzie jednego ze swoich wierszy. Powstał po śmierci młodego człowieka – Filipa. Napisałam go  w kilka dni po pogrzebie. Dlaczego? Musiałam sobie to wszystko poukładać, by w końcu zapisać.

Trzydzieści trzy i pół

jest takie zatrzymanie w drodze
o wiele za wcześnie
imię ginie w pulsującym dlaczego
bo tyle chwil mogło być jeszcze

myśli szukają stałych punktów zaczepienia
między kwitnącymi kwiatami
nie pozostaną już żadne ślady

w połowie urwanego zdania
zagnieździł się płacz
o kształcie powiększonej kropki

drży powietrze o dokończonym śnie
przysiadł ptak na pobliskim drzewie
może też zadziwiony tym milczeniem
rozciągniętym do granic możliwości
gdy upadają ostatnie słowa

Jak zauważyliście w wierszu ani razu nie pojawia się wprost słowo „śmierć”. Zastąpiłam je innymi, które mogą nakierować czytelnika o czym piszę.

„Jest takie zatrzymanie”, bo to jest zatrzymanie, nagłe, kiedy dociera do nas wiadomość o tym fakcie. „O wiele za wcześnie” ten fragment dotyczy wieku tego młodego człowieka, imię szczególnie jest często powtarzane w czasie rozmów, przypominania i ciągłego pytania – dlaczego. Odpowiedzi nie ma. Pozostaje” płacz”, szczególnie najbliższych. Pozostają ślady w postaci pozostawionych, niedokończonych prac. Jeszcze to „milczenie” (nie ma telefonów, głosu o tej samej porze), po słowach, tych ostatnich, do których się powraca.

Mam nadzieję, że czytelnie to opisałam.

Tak samo jest z każdym innym wierszem na temat. Można używać tych bardzo życiowych słów, ale warto się zastanowić czy jest to konieczne, czy można opisać je w zupełnie inny sposób.

Taką myśl pozostawiam do zastanowienia się, a w następnym wpisie poruszę temat metafor w wierszach.

Visited 1 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *