Moje wiersze

poranność

w różowych poświatach
przyglądam się rysom
bez ostatniej kropki

przekomarzam się z tobą
kładę pieczęć na ustach
bez zbędnych zdziwień
by nie płoszyć ptaków

mogłabym przeoczyć
turkusowe linie rozbłyski
światło w międzysłojach
szczególnie w półcieniu

na końcówkach palców
drży niezapisana symfonia

Visited 1 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *